niedziela, 10 lutego 2013

Opowiadanie / Story - Jessica

Jedno z moich opowiadań :D
Życzę miłego czytania :)

One of my stories: D
I wish the nice reading:)



                                                            Jessica
Było chłodne zimowe popołudnie . Zaczynało się ściemniać,  gdy  Jess wybrała się wraz z Milką na spacer do pobliskiego parku . Szła powoli myśląc o minionym dniu i słuchając  piosenek swojej ulubionej kapeli . Chłodny wiatr przyjemnie łaskotał ją po twarzy i rozwiewał jej długie brązowe włosy.  Jess lubiła taką pogodę . Uwielbiała zimę, bo ta niosła ze sobą święta . Już  nie mogła doczekać się Bożego Narodzenia , które tak uwielbiała . Ta cała atmosfera panująca wtedy w domach , radość ze wspólnych przygotowań , prezenty , śpiewanie kolęd , śnieg za oknem , pasterka o północy . Na myśl o tym dziewczynie zrobiło się jakoś tak cieplej . Jessica pogrążona  w swoich rozmyślaniach  usiadła na swojej ulubionej ławce  obok stawu . Lubiła tu przychodzić , od tego miejsca bił spokój , którego bardzo potrzebowała . Właśnie zaczęła lecieć  jej ulubiona piosenka  „ Hurt beat „ , gdy nagle ktoś dotknął z tyłu jej ramienia . Dziewczyna poderwała się z miejsca i odwróciła w stronę osoby , która ją przestraszyła . Był to Arczi . Jess była w nim zakochana bez pamięci , a on jak jej się zdawało nie zwracał na nią uwagi . Gdy ochłonęła odezwała się do niego :
- Arczi … yyy … a co ty tutaj robisz o tej porze ?
Arczi  nawet nie zastanawiając się odpowiedział :
- Hmm … to moje ulubione miejsce  . Lubię tu przychodzić aby przemyśleć różne sprawy . Nie wiedziałem ,  że ty też tu bywasz . Nigdy cię tu nie widziałem . Od dawna tu przychodzisz ?  zapytał uśmiechając się serdecznie .
Jessice odjęło mowę . Nogi się pod nią ugięły i nie potrafiła wykrztusić z siebie ani słowa . Zaczęła panikować , ale po chwili pomyślała , że musi się opanować , bo następna taka okazja do rozmowy z Arczim może się nie nadarzyć .  Gdy ochłonęła odezwała się spokojnym głosem :
- Tak bywam tutaj . Często przychodzę tutaj z Milką . Lubię tu siedzieć , słuchać śpiewu ptaków , obserwować kaczki . To mnie uspokaja . Przychodzę tutaj właściwie odkąd się tutaj przeprowadziliśmy z rodzicami .
Gdy do niego mówiła obserwował ją badawczo i słuchał z zaciekawieniem uśmiechając się lekko . Gdy tak na niego patrzyła myślała o tym jaki on jest  przystojny. W tym parku , w zmierzchu  pośród śniegu wydawał jej się jakimś złudnym przewidzeniem . Jego brązowe oczy lśniły w świetle latarni , a włosy unosiły się na wietrze. Miał na sobie jej ulubiony niebieski płaszcz .Od zawsze uważała ,  że wyglądał w nim nieziemsko .
Gdy tak stali wpatrując się w siebie , zaczął padać śnieg dodając tej chwili niesamowitej magii .
Jess stwierdziła , że musi wracać już do domu i postanowiła powiedzieć o tym Arcziemu .
- Arczi , no bo ten … muszę już iść. Zrobiło się późno  – powiedziała i odwróciła się z zamiarem odejścia .
Chłopak podbiegł i złapał ją za rękę .
- Jess… od dawna chciałem ci to powiedzieć… strasznie mi się podobasz i marzę o tym żebyś została moją dziewczyną . Chociaż pewnie nie mam u ciebie szans , bo  masz duże grono wielbicieli i faceci ustawiają się do ciebie w kolejce . Jesteś śliczna , a dzisiaj wyglądasz naprawdę zjawiskowo .  Wiesz czemu dzisiaj tutaj przyszedłem ? … Bo ciągle o tobie myślę i chciałem tutaj zastanowić się nad tym , co mam ci powiedzieć . Widać los chciał mi to ułatwić i zjawiłaś się tutaj . Ja… ja chyba się w tobie zakochałem.
W tej chwili całe życie Jess odzyskało sens . Dziewczyna powoli zaczynała tracić nadzieję , że Arczi się nią zainteresuje ,a tu nagle takie wyznanie . Szczęście wypełniło ją od środka i sprawiło , że uśmiechnęła się promiennie . Od dawna marzyła o tej chwili i jej marzenie właśnie się spełniło . Nie mogąc dłużej wytrzymać bez swojego ukochanego podeszła do niego i go pocałowała . A potem się do niego przytuliła i łzy popłynęły jej po policzkach .
- Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie . Jessi  czemu płaczesz  ? – zapytał Arczi .
Bo całą wieczność czekałam na tę chwilę – odpowiedziała Jessica .
Arczi ujął jej twarz w dłonie i delikatnie ją pocałował , po czym rzekł :
Chodź odprowadzę cię do domu . Robi się coraz chłodniej . Zaraz będzie padać . Od jutra będziemy mogli się sobą nacieszyć .
Po około 20 minutach dotarli pod blok w którym mieszkała . Arczi dał jej buziaka na dobranoc , pożegnali się i chłopak udał się w stronę swojego domu .
Jessica jeszcze długo stała przed blokiem patrząc na padający śnieg , po czym weszła na górę .
Od progu rzuciła do rodziców -  Hej już jestem – i poszła do swojego pokoju.
Rzuciła się na łóżko nadal nie mogąc pojąć tego co się wydarzyło w parku . To było coś magicznego . Arczi ją kocha . Nigdy by się tego nie spodziewała . Cały czas myślała , że podoba mu się Rose  z III c .
Rose buja się w Arczim i tak łatwo nie odpuści . Przecież jest najładniejsza  w całej szkole . Różne myśli kłębiły się w głowie Jess . W końcu zasnęła. Była zmęczona ale szczęśliwa .
W nocy śnił jej się koszmar . Była na bagnach . Ktoś ją gonił i próbował zabić . Za każdym razem gdy prawie udał jej się uciec znów ją doganiał i chwytał w swe silne ręce , dusząc ją . Obudziła się zalana potem . Uświadomiła sobie , że leży w ubraniach i że nie zjadła kolacji . Poszła się wykapać , zjadła kilka kanapek w kuchni  , wypiła szklankę soku znów wróciła do swojego pokoju . Położyła się na łóżku i natychmiast zasnęła zmęczona natłokiem myśli i minionych wydarzeń .


                        

                                    Jessica
There was a cool winter afternoon. It started darkening, when Jess went along from Milka for the walk to the nearby park. She went slowly thinking about the past day and listening to songs of one's favourite rock group. A cool wind pleasantly tickled her on the face and blew long brown hair for her. Jess liked such weather. She adored the winter, because the one carried holidays with herself. No longer she could wait until the Christmas comes which this way adored. This entire atmosphere ruling then in houses, joy from joint arrangements, gifts, singing Christmas carols, the snow behind the window, midnight Mass at midnight. At the thought of it the girl got it somehow so more warmly. Jessica deep in her contemplations sat down on her favourite bench by the pond. She liked here to come, from this place beat the peace which very much she needed. A favourite song just started flying for her "Wholesale beat", when suddenly somebody touched the shoulder at the back for her. The girl got up suddenly and turned away in the direction of the person which frightened her. He was it is Arczi. Jess was in love with him without the memory, and he how it appeared to her overlooked to it. When cooled down spoke to him:
- Arczi … yyy … and what you here are doing at this hour?
Even not thinking Arczi answered:
- Hmm … is my stomping ground. I like here to come in order to think various cases over. I didn't know, that you too here you go. Here I could never see you. For ages here are you coming? asked giving a heartfelt smile.
Jessica was left speechless. Legs under her bent and wasn't able to expectorate from oneself or the word. She started panicking, but after a moment thought that he must control himself, because next such a chance to the conversation with Arczim can not present itself. When cooled down spoke with calm voice:
- This way I go here. I often come here from Milką. I like here to sit, to listen to the singing of birds, to watch ducks. It is calming me. I here am actually coming since when here we moved with parents.
When talked to him he observed her scientifically and listened with the interest smiling lightly. When this way looked at it thought about what he was handsome. In this park, in dusk amongst the snow he seemed to her with some deceptive predicting. His brown eyes gleamed in the lamplight, and hair went up in the wind. He had the favourite blue coat on for her. from has always thought that he looked divine in it.
When this way they stood fixing their eyes on themselves, a snow started being falling down adding of this remarkable moment of the magic.
Jess she stated that he must get back home already and decided to say about this Arcziemu.
- Arczi, yeah because this … I must already go. It was formed late - she said and turned with the intention of walking away.
The boy ran up and caught her red-handed.
- Jess … for ages I wanted for you to tell … it terribly for me you appeal and I am dreaming of so that you become my girl. At least most probably I am not having chances at you, because you have a large circle of admirers and guys are forming a queue to you. You are lovely, and today you look really dreamlike. Do you know what today here I came for? … because still I am thinking about you and I wanted here to give some thought to what I am supposed for you to say. Apparently the fate wanted for me to facilitate it and you appeared here. I … I probably fell in love with you.
At the moment the entire life Jess recovered the meaning. The girl slowly started losing hope, that Arczi would become interested in her, and here suddenly such faith. Happiness filled her from the centre and caused that she had smiled radiantly. For ages she dreamt of this moment and accomplished it just dreaming of her. Not being able to not longer withstand without one's beloved she came up to him and kissed him. And then she cuddled up to him and tears started to flow for her after slaps across the cheek.
- I am the happiest person in the world. Jessi what are you crying about? - asked Arczi.
Because the entire eternity I waited for this moment - Jessica answered.
Arczi included the face for her into hands and gently kissed her, and then said:
Walk I will walk you home. It is getting more and more coldly. Right away it will be raining. From tomorrow we will be able to enjoy ourselves.
After about 20 minutes they reached up to the block in which she lived. Arczi gave her a kiss on goodnight, they said goodbye and the boy pretended in the direction of his house himself.
Jessica still long stood before the block looking at the snow being falling down, and then climbed a mountain.
From the threshold she threw to parents - hi I am already - and went to her room.
She threw herself on the bed still not being able to not comprehend what happened in the park. It was something magic. Arczi loves her. She would never expect it. All the time she thought that he liked Rose from III c.
Rose is having a crush on Arczim still easily won't forgive. After all she is prettiest at the entire school. Different thoughts teemed in the head Jess. In the end she fell asleep. She was tired out but happy.
At night he dreamt for her oneself nightmare. She was on bogs. Somebody chased her and tried to kill. Every time almost came off for her to escape then again he caught up with her and caught into his iron fists, strangling her. She woke up flooded then. She made herself aware, that was in clothes and didn't eat her supper. She went oneself to drip out, ate a few sandwiches in the kitchen, drank the glass of the juice then again came back to her room. She lay down on the bed and immediately fell asleep tired with sea of thoughts and of past events.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz